lis. 5, 2011
Moje pierwsze opracowania w firmie projektowej nie były łatwe. Otóż kiedy już je opracowywałam ciągle coś nie pasowało. A to kreska była nie odpowiednia, a to sadzonka nie w tym obszarze co należało i tak na okrągło. Zdawało mi się to znacznie bardziej łatwe, lecz kiedy patrzyłam na to z boku. Ciężko było mi się przyzwyczaić, że wciąż ktoś mnie krytykuje i próbuje instruować. Przecież ja to wszystko dokładnie wiedziałam. Nie jestem pewna, może to ten stres, który towarzyszył mi co dnia, może lekkie uczucie zmęczenia, bo sporo planów trzeba było wykonywać po nocach – nie wiem, ale jedno jest oczywiste – nie spodziewałam się, że początki mogą być aż tak trudne…
Któregoś dnia dostałam zamówienia na projekty budowlane. I od tej chwili wiedziałam, że są one moim przeznaczeniem. Nic nie wychodziło mi do tej chwili tak gładko jak wspomniane projekty budowlane. Wiedziałam dosłownie wszystkie detale o nich. Jakich narzędzi użyć, jak przybliżyć, jak wykonać idealną perspektywę, co ze sobą złączyć.Oczywiście nigdy nie ubawiłam się tak dobrze przy swojej pracy. Nareszcie odnalazłam coś co przynosiło mi sporo zadowolenia z czynności zawodowej, którą wykonuję. Kierownictwo było ze mnie bardzo zadowolone, projekty domów były wykonane zawsze na czas i z niespotykaną precyzją. Nie są to moje opinie a właśnie ich. Byłam z siebie mocno dumna. Nareszcie uświadomiłam tym wszystkim, którzy mnie krytykowali na co mnie naprawdę stać. I nie tylko oni byli tym zaskoczeni, ja sama nie mogłam uwierzyć, że wszystko ułożyło mi tak korzystnie. Mam cichą nadzieję na awans za to wszystko co robię dla firmy. Tylko wciąż się dziwię: czemu nie mogło być tak od samego startu?
No tags for this post.
Sorry, comments for this entry are closed at this time.